100-lecie polskiej gospodarki

 

Sto lat temu Polska odzyskała niepodległość. Należało odbudować kraj od podstaw, jednocześnie łącząc systemy ekonomiczne panujące na terenach wcześniejszych zaborów, dbając przy tym nie tylko o sprawy gospodarcze, ale także o społeczne, aby nie spowodować jeszcze większego zubożenia społeczeństwa.

Jak szacują historycy i ekonomiści w 1918 r. PKB per capita nowego organizmu państwowego, jakim była Polska, wynosiło ok. 50% średniego poziomu notowanego w ówczesnych państwach Europy Zachodniej. Startowaliśmy z bardzo trudnego miejsca, spowodowanego przede wszystkim zniszczeniami wojennymi. Były to zarówno straty wynikające z bombardowań (front przesuwał się przez tereny należące do późniejszej Polski kilkakrotnie), straty związane z wywożeniem urządzeń i środków transportu przez zaborców, a także konieczność ujednolicenia systemów gospodarczych panujących w trzech zaborach (przykładem mogą być jednostki miar). W tamtych latach nie było rozwiniętego transportu drogowego, zatem podstawowym krwioobiegiem gospodarki były linie kolejowe. Najbardziej rozwinięte w zaborze pruskim, nieco gorzej – w austriackim i bodaj najgorzej – w zaborze rosyjskim (w którym ponadto obowiązywał inny rozstaw szyn, co spowodowało konieczność „przekucia” kilku tys. km torów).

 

Źródło: https://upadektechnikikrakowa.blogspot.com/2015/10/linie-kolejowe-krakowa-cz2.html

 

To, czym charakteryzowało się polskie społeczeństwo, to olbrzymi zapał do pracy, choć często nie poparty odpowiednimi kwalifikacjami. Z tego powodu już od początku preferowano i zapraszano do Polski zachodnie firmy, stosując odpowiednie zachęty, znane nam i z obecnych czasów. Prowadziło to niestety także do negatywnych skutków – jak mówił niedawno w Polskim Radiu Adam Sadowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha, do wynaturzeń, których przykładem może być monopol przemysłu zapałczanego, co spowodował wzrost ceny pudełka zapałek do 60 gr, podczas gdy bułka kosztowała wtedy 2 gr. Kolejnym przykładem może być polityka i monopol w przemyśle schodowym, przez co w Polsce przed wojną rocznie rejestrowało się zaledwie kilkaset samochodów, podczas gdy w sąsiednich krajach liczby te sięgały tysięcy.

Reforma Grabskiego spowodowała wprowadzenie złotówki w miejsce dotychczasowych walut naszych zaborców – wycofano wtedy marki niemieckie, korony austriackie i markę polską. Jednocześnie powołano Bank Polski będący emitentem złotówki.

W czasach międzywojennych wybudowano wiele inwestycji, do których należy zaliczyć przede wszystkim Centralny Okręg Przemysłowy (COP), port i miasto Gdynia,  Magistralę Węglową z Tarnowskich Gór do Gdyni, Zakłady Azotowe w Tarnowie-Mościskach, Państwowe Zakłady Lotnicze (PZL), PLL LOT, itp. Powoli doganialiśmy kraje zachodu pod względem zamożności, choć nie brakowało u nas korupcji, złego zarządzania, nietrafionych inwestycji, co doprowadziło kraj w 1939 r. niemal do finansowej ruiny. Z drugiej strony – gdyby nie wojna poziom krajów zachodnich osiągnęlibyśmy w latach 50 lub 60.

Niestety wybuch wojny i najazd 1 września 1939 r. Niemiec (48 dywizji + lotnictwo) i Słowacji (3 dywizje), a 17 września – ZSRR (33 dywizje) przerwało rozwój Polski na lata (w 1989 r., kiedy to odzyskaliśmy prawo do decydowania o sobie, PKB per capita osiągnął ok. 30% średniego poziomu państw zachodnich, zachodnich więc w porównaniu z 1918 r. było to o 20% mniej!).

W czasie wojny agresorzy i „wyzwoliciele” znów zrujnowali terytorium Polski, maszyny wywozili, zostawiając najmniej wartościowe urządzenia lub takie, których nie dało się wywieźć. Niemniej znów olbrzymim wysiłkiem społeczeństwa udało się odbudować przemysł, który tym razem nastawiony był przede wszystkim na zbrojenia. Mimo to udało się zbudować zalążki przemysłu stoczniowego, ciężkiego, maszynowego, motoryzacyjnego oraz górnictwa. Po 1989 r. sprzedano większość tych przedsiębiorstw, nierzadko za bezcen (jak wspomniał Adam Sadowisk – często za równowartość stanu konta przedsiębiorstwa).

Dziś znów próbujemy odzyskać suwerenność gospodarczą, ale musimy własny przemysł budować praktycznie znów od zera, bowiem większość znaczących przedsiębiorstw pozostaje w obcych rękach, a wobec silnej konkurencji nie jest łatwo wejść na rynek z istniejącym już na nim produktem. Nie mamy własnych istotnych marek (może poza przemysłem paliwowym), w naszych rękach pozostają małe i średnie firmy. To też może być zalążek silnej gospodarki, bowiem mimo takiej jej struktury na dziś osiągnęliśmy PKB na poziomie 70% tego, jaki jest w krajach Zachodu.

Z tej wspaniałej okazji, jaką jest 100. rocznica odzyskania niepodległości, zastanówmy się zatem chwilę, jak wielki wysiłkiem nasi dziadowie i ojcowie odbudowywali kraj, w którym dziś możemy świętować tę wielką rocznicę.

 

(tk)

Authors
Tagi

Related posts

Góra
English