Zarobki w IT – 3500 zł netto na start i rozwój dla przekwalifikowanych

Zdjęcie: Wikipedia, Matthew (WMF)

 

Tyle właśnie zarabia początkujący software developer (programista). Według szacunków z 2017 roku, w Polsce brakuje około 50 tysięcy pracowników tego typu (1). Rynek jest pojemny a powstające jak grzyby po deszczu nowe podmioty oraz duża chłonność już istniejących i doświadczonych firm stanowią szansę nie tylko dla wieloletnich programistów, ale także dla osób chcących się przekwalifikować. O projektach oraz możliwościach rozwoju rozmawiamy z pracownikami CSHARK – wrocławskiej firmy tworzącej dedykowane rozwiązania programistyczne i zajmującej się doradztwem IT oraz outsourcingiem.

Według danych za marzec 2018 rok, średnie wynagrodzenie netto wynosi niemal tyle, ile zarabia początkujący software developer, nawet na studiach (2). W tym zawodzie realne są także perspektywy nawet kilkukrotnego wzrostu wynagrodzenia i to w ciągu kilku lat (3). Wszystko to sprawia, że zawód developera jest jednym z najbardziej atrakcyjnych na współczesnym rynku pracy; jedną z najciekawszych, dających największe perspektywy profesją.

 

Ciekawość, wiedza, pasja

Jakie cechy powinien mieć  kandydat, aby zostać developerem? Powinien wykazywać zainteresowanie projektem nad którym pracuje, warto też aby był ciekawy świata. Powinien także legitymować się umiejętnością analitycznego i logicznego myślenia, umiejętnością pracy w zespole, dbałością o szczegóły. Komunikatywność, kreatywność, otwartość na nowe technologie oraz chęć rozwoju także są bardzo istotne.

W tym zawodzie można spotkać nie tylko pasjonatów programowania, ale także psychologii, gier wideo, piłki nożnej, a nawet mieszanymi sztukami walki (Mixed Martial Arts – MMA). Jest to istotne w kontekście pracy nad konkretną aplikacją, gdzie liczy się kreatywne podejście do tworzenia rozwiązań dla klienta, ale także rozwiązywanie potencjalnych problemów.

Kumulacja wyżej wymienionych czynników, a także duża techniczna wiedza powodują, że polscy programiści są wysoko cenieni w świecie. Według zestawienia HackerRank, prestiżowej platformy zajmującej się kojarzeniem developerów z potencjalnymi pracodawcami oraz sprawdzaniem ich rzeczywistych umiejętności, Polska zajmuje globalnie trzecie miejsce i jest oceniana jako istne zagłębie profesjonalistów (4). To oznacza także, że dopiero zaczynającym przygodę z zawodem łatwo będzie się uczyć – wykwalifikowanych i chętnych do dzielenia się wiedzą osób jest w firmach dużo.

Naturalnie predestynowane do zawodu są osoby mające wykształcenie związane z naukami ścisłymi, ekonomią lub też z zarządzaniem procesami w organizacjach biznesowych lub organizacjach pozarządowych. Warto pamiętać o tym, że IT to nie tylko programiści oraz tworzenie aplikacji. Firmy bardzo często korzystają z szerokiego spektrum umiejętności osób potrafiących zarządzać projektem, produktem oraz zespołem. Cenni są także kandydaci posiadający doświadczenie w sprzedaży. Na IT trzeba więc patrzeć w szerszym kontekście, biorąc pod uwagę różne potrzeby organizacji.

Jeśli chodzi o indywidualne cechy, to tutaj z pewnością liczy się dokładność, spostrzegawczość, chęć uczenia się nowych rzeczy oraz elastyczność, by móc nadążyć ze zmianami w projekcie oraz nowych technologiach. Koniecznym warunkiem jest także znajomość języka angielskiego. Przynajmniej na poziomie B1 (lub tożsamym), a więc umożliwiającym swobodną komunikację oraz czytanie dokumentacji projektowej.

Co bardzo istotne, płeć nie ma tu żadnego znaczenia. W przeszłości miała w branży miejsce dominacja mężczyzn, ale obecnie istnieje coraz większa równowaga płci. Coraz więcej kobiet nie tylko zaczyna programować, ale także odnosić sukcesy, zarówno w kraju jak i na arenie międzynarodowej. Dzięki działaniom grup takich jak Geek Girls Carrots, panie mogą nie tylko  realizować się zawodowo, ale także spotykać z podobnymi do siebie pasjonatkami. Mało tego – według raportu Hays.pl (5), tylko 34% pań pracujących w sektorze IT posiada doświadczenie techniczne. Oznacza to, że dla chcącego, czy raczej chcącej, nic trudnego!

 

Jak zacząć?

Najpopularniejszym wyborem przekwalifikowanych pracowników jest zawód Quality Assurance Specialist bądź też Quality Analyst (testera oprogramowania). Polega on na testowaniu rozwiązań stworzonych przez programistów pod kątem zgodności z zaprogramowaną funkcjonalnością projektu oraz wykrycia ewentualnych błędów. Zawód testera cieszy się popularnością, ponieważ w podstawowym wymiarze wymaga niewielkiej wiedzy technicznej lub nie wymaga jej wcale. Tutaj liczy się przede wszystkim spostrzegawczość i dokładność.

Jak mówi Krzysztof Łazarek, Junior Quality Analyst w CSHARK, przeszkodą nie jest także różnorodne doświadczenie zawodowe, niekoniecznie związane wcześniej z branżą IT. – W przeszłości wykonywałem zawód telemarketera (9 miesięcy w trakcie studiów w telefonicznej obsłudze klienta). Sprzedawałem również telewizję cyfrową a także usługi telefoniczne. Przed przekwalifikowaniem na testera oprogramowania przez 10 lat pracowałem w Instytucie Górnictwa Odkrywkowego. W skrócie – zajmowałem się projektowaniem kopalń odkrywkowych węgla brunatnego i surowców skalnych. Zainteresowałem się pracą testera ponieważ znajomy pracował już w tej branży i opowiedział o specyfice pracy, zarobkach, atmosferze w firmie. Cenię sobie tę pracę, bo każdy dzień przynosi coś nowego – pracuję przy zróżnicowanych projektach a każdy z nich to nowe wyzwanie.

Umiejętności pozwalające rozpocząć przygodę z IT najlepiej zdobywać na specjalnych kursach czy tzw. boot camp’ach programistycznych. To doskonały sposób na przekwalifikowanie dla chociażby nauczycieli informatyki, którzy znają już podstawy programowania i po kursie mogą już szukać pracy jako początkujący programiści bądź specjaliści JavaScript. Dla pracodawców liczą się renomowane kursy, pozwalające zdobyć najcenniejszą wiedzę praktyczną i przyznające uznane certyfikaty, takie jak ISTQB. Przykład Krzysztofa pokazuje jednak wyraźnie, że duże znaczenie mają chęci oraz indywidualne predyspozycje. Myśląc o sektorze IT należy nastawić się jednak na nieustanne dokształcanie. Wynika to z dynamiki rozwoju sektora, pojawiania się coraz nowszych rozwiązań i technologii.  Dlatego od początku warto wyrabiać w sobie nawyk ciągłego poszerzania wiedzy, nie tylko korzystając ze szkoleń czy konferencji, ale również w ramach tzw. microlearnigu, bazującego na licznych, łatwo dostępnych kanałach komunikacji jak branżowe blogi czy portale. Warto także śledzić blogi potencjalnych pracodawców. Dobre firmy stawiają na jakość merytoryczną i dzielą się wiedzą.

 

Zaprogramuj karierę

Gdy już zdecydujemy się na zmianę zawodu, warto wybrać i możliwie dokładnie zaplanować ścieżkę kariery w IT, analizując branżowe trendy. Aktualnie wskazują one, że w najbliższych latach problemów ze znalezieniem pracy nie będą mieli wspomniani testerzy, ale także analitycy danych (zwłaszcza w odniesieniu do coraz popularniejszego zjawiska Big Data) oraz programiści w popularnych językach: Java, C# czy Python. Należy jednocześnie pamiętać o prognozach według których nawet 60% zawodów z 2030 roku obecnie jeszcze nie istnieje (6). Opłaca się więc poszukiwać swojej szansy i być może niszy, w której będzie można rozwijać branżową karierę.

Dlatego warto rozejrzeć się za odpowiednim pracodawcą. Typowa firma posiadająca zapotrzebowanie na software developerów to software house; oferuje ona usługi tworzenia aplikacji. Takie podmioty skupiają się jednak często na technologiach, a nie problemach współczesności. Wychodzą z założenia, że kluczowe są wykorzystywane technologie oraz tworzenie wartościowych produktów. To naturalnie prawda, ale często zapomina się o powodzie, dla którego tworzone są dane rozwiązania. Takie dziedziny jak robotyka, dedykowane rozwiązania dla bankowości czy też wirtualna rzeczywistość (Virtual Reality – VR) to jedne z najgorętszych obecnie tematów. Dają one nie tylko możliwość pracy z kluczowymi dziś trendami, ale także znaczący rozwój kompetencji.

Kolejnym istotnym czynnikiem jest tożsamość i struktura organizacji, której pracownik ma być członkiem. Czy firma posiada mocno ustaloną strukturę hierarchii, decyzje zapadają ponad głowami pracowników, a dostęp do przełożonych jest utrudniony? A może firma preferuje płaską strukturę dzięki której proces decyzyjny jest szybki, a praca wydajna? Na tej podstawie możemy ocenić czy firma się rozwija i czy dba o rozwój pracowników. Czy myśli przyszłościowo i czy projekty, w które angażuje pracowników, są ciekawe.

 

Patrz w przyszłość!

XXI wiek stojący pod znakiem nowoczesnych technologii stale rewolucjonizujących nasze życie, to z pewnością czas zawodów związanych z branżą IT. Zjawiska takie jak wirtualna rzeczywistość, robotyka czy też sztuczna inteligencja, to naturalna konsekwencja dostępnych technologii oraz potrzeby podołania aktualnym wyzwaniom. Specjalistów – zarówno software developerów jak i pracowników działu kontroli jakości (Quality Assurance – QA) wciąż przybywa, ponieważ istnieje na nich ogromne zapotrzebowanie. Dział QA pełni niezwykle ważną rolę – to dzięki niemu firma może budować solidną i godną zaufania markę.

Jak mówi Magdalena Bałut, Project Manager w CSHARK: – Przekwalifikowane osoby szybko wdrażają się do nowych obowiązków. W zasadzie już po pierwszym projekcie, który zwykle traktujemy jako „wdrożeniowy”,  mogę na nich liczyć. Samodzielnie wykonują zadania, potrafią wyszukiwać informacje, poprawnie czytają dokumentację projektową.

Jakich programistów szuka branża? Jak mówi Maciej Rohleder, członek zarządu CSHARK: – Stawiamy na osoby dbające o szczegóły, które nie tylko charakteryzują się umiejętnością logicznego i analitycznego myślenia, ale także dobrze pracujące w grupie oraz nastawione na nieustanny rozwój. Cenimy także kreatywność oraz umiejętność rozwiązywania problemów.

Jak mówi Paulina Szczepaniak, Junior Quality Analyst w CSHARK: – Pieniądze są ważnym czynnikiem, ale nie one były główną motywacją do zmiany zawodu. Moja praca (byłam sprzedawcą, negocjatorem telefonicznym, pełniłam też obowiązki lidera projektu leasingowego) nie przynosiła mi satysfakcji. Stres i życie problemami innych ludzi powodowało, że nie chciałam tak dłużej. Rynek IT jest bardzo stabilny i mocno się rozwija. Wiedziałam, że znajdzie się tam miejsce i dla mnie. Tym bardziej, że mój mąż jest programistą i na przełomie zaledwie kilku lat osiągnął wiele sukcesów. Patrząc na niego wiedziałam, że na mojej dotychczasowej ścieżce zawodowej nie będę miała takich możliwości. Tymczasem w CSHARK mogę liczyć na stabilność zatrudnienia, możliwość zdobywania wiedzy, wyzwania oraz widoczny postęp w pracy. Dodatkowe czynniki jakimi są lokalizacja biura czy benefity, też mają wpływ na większą chęć do pracy. Mogę też awansować na Project Managera, Analityka Biznesowego lub Developera. Nie zapominajmy jednak, że pracę tworzą ludzie, a atmosfera tutaj jest świetna. Wszyscy są pomocni, przez co nie stresuję się pracą jako junior.

Jak podkreśla Krzysztof Łazarek: – Decyzja o zmianie branży i przekwalifikowaniu się nie jest łatwa. Zwłaszcza dla osoby, która w jakiejś branży spędziła już trochę czasu i było to stanowisko bezpośrednio powiązane z ukończonymi studiami. Co mogę poradzić? Jeśli w obecnej pracy lub branży nie widzisz już dla siebie przyszłości, to  nie zastanawiaj się dłużej. Rynek jest duży a firmy realizują różnorodne projekty. Aplikuj!

 

Źródła:

(1) – http://praca.interia.pl/praca-za-granica/news-w-polsce-brakuje-az-50-000-programistow,nId,2386520

(2) – https://businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/budzet-domowy/srednia-placa-w-polsce-w-marcu-2018-r-dane-gus/zp6hb4b

(3) – https://wynagrodzenia.pl/artykul/zarobki-programistow-w-2017-roku

(4) – https://blog.hackerrank.com/which-country-would-win-in-the-programming-olympics

(5)- https://www.hays.pl/cs/groups/hays_common/documents/digitalasset/hays_1670955.pdf

(6) – https://porady.pracuj.pl/zawody-ktore-powstana-do-2030-roku

 

Źródło: CSHARK

Marka Ryobi rusza z nową platformą MyRyobi do testowania elektronarzędzi

Od lat Ryobi jest marką wybieraną przez pasjonatów majsterkowania, amatorów DIY oraz hobbystów. Z myślą o swoich użytkownikach marka stworzyła platformę MyRyobi, która skupia majsterkowiczów i daje możliwość bezpłatnego testowania elektronarzędzi przeznaczonych do pracy w domu i w ogrodzie.

 

 

Marka Ryobi wychodzi naprzeciw oczekiwaniom konsumentów i tworzy nowy projekt, w ramach którego użytkownicy będą mieli szansę bezpłatnie przetestować narzędzia bezprzewodowe z serii ONE+. Platforma MyRyobi została uruchomiona w połowie lipca 2018 roku, startując z rekrutacją do pierwszej kampanii z wiertarko-wkrętarką udarową 18 V R18PD3-213G w roli głównej.

Oprócz testowania innowacyjnego sprzętu marki, projekt MyRyobi ma również pełnić funkcję platformy komunikacyjnej dla użytkowników elektrosprzętu. Będzie to miejsce wymiany doświadczeń między majsterkowiczami,  a ich opinie o produktach pozwolą marce na uzyskanie rzetelnych informacji o oferowanym asortymencie.

W kolejnych miesiącach na platformie będą pojawiać się informacje o nadchodzących kampaniach i nowych produktach do testowania, akcjach specjalnych oraz promocjach u dystrybutorów. Amatorzy DIY znajdą tam również moc inspiracji do tworzenia samodzielnych projektów w domowym warsztacie.

Testuj elektronarzędzia Ryobi i czerp radość z majsterkowania. Zarejestruj się i sprawdź najnowsze produkty marki Ryobi®!

https://myryobi.pl

Ciesz się najbardziej profesjonalnymi i jednocześnie niezwykle ekonomicznymi rozwiązaniami w swoich czterech kątach.

 

Źródło: Ryobi

Polskie zakłady produkcyjne utknęły w poprzedniej epoce

Dzięki technologiom przemysłu 4.0 efektywność fabryk rośnie kilkukrotnie szybciej niż w latach 90. Zdaniem ekspertów większość polskich firm utknęła jednak w poprzedniej epoce. Przykładem może być obszar pozyskiwania i przetwarzania danych produkcyjnych. Firmy wciąż bazują na kartce papieru, Excelu i przetwarzaniu danych w sposób nieformalny – wynika z raportu ASD Consulting. Tylko 12 proc. polskich przedsiębiorstw zajmujących się produkcją wykorzystuje zautomatyzowane procesy gromadzenia i przetwarzania cyfrowych danych. Do cyfryzacji zmusi firmy dopiero znacznie większa konkurencja.

– W Polsce są firmy produkcyjne i logistyczne, które widzą potencjał w cyfryzacji, dzięki temu mogą zwiększać swoją przewagę rynkową, ale to jest niewielki procent całego rynku. Większość firm bazuje na swoich starych praktykach, czyli kartce papieru, Excelu i analogowym przetwarzaniu danych – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Rafał Osmoła, partner zarządzający w ASD Consulting.

Z raportu firmy ASD Consulting wynika, że 84 proc. producentów gromadzi dane ręcznie. Co czwarty przetwarza je analogowo w formie papierowej, 16 proc. korzysta z kodów kreskowych, a zaledwie 12 proc. opiera się na zautomatyzowanych procesach gromadzenia cyfrowych informacji z cyklu produkcyjnego.

 

 

– Takie firmy dużo myślą o big data, machine learning i sztucznej inteligencji, niemniej jest to dla nich zbyt duży przeskok. Na razie dostrzegają one potencjał w podstawowych narzędziach analitycznych, gromadzeniu danych i uzyskiwaniu z nich wniosków poprzez poprzez wykorzystanie ludzkiej inteligencji – mówi Rafał Osmoła.

Choć większość przedsiębiorstw nie wdraża nowoczesnych rozwiązań, to zaledwie co czwarte źle ocenia swój sposób gromadzenia danych. Blisko połowa uważa go za wystarczający, a 23 proc. – za dobry.

– Problemem są firmy działające na rynku, na którym są liderami, ale nie mają dużej konkurencji. Nie odczuwają więc w takiej sytuacji presji rynku, w związku z czym zmiany są opornie wdrażane. Uciekają się do rozwiązań big data, sztucznej inteligencji, data miningu – haseł, które w ich przypadku absolutnie nie są potrzebne, bo żeby ocenić, czy takie narzędzia dają skuteczne wyniki, trzeba najpierw umieć samemu ocenić ich działanie – podkreśla partner zarządzający ASD Consulting.

Jak wynika z raportu Capgemini, dzięki cyfryzacji fabryk ich efektywność może rosnąć siedem razy szybciej niż w latach 90. ubiegłego wieku. Realizacja idei przemysłu 4.0 miałaby się przyczynić do wzrostu tempa poprawy jakości produktów – może rosnąć nawet dwunastokrotnie szybciej niż w ostatniej dekadzie XX wieku. O ile polskie start-upy opierają się na innowacyjności i są jej motorem napędowym, o tyle w większych firmach sytuacja wygląda nieco inaczej.

– Firmy, które dopiero startują, bardzo dużo energii poświęcają na to, żeby zdobyć przewagę konkurencyjną i bardzo w to inwestują, są bardziej technologiczne. Duże koncerny dopiero nad tym teraz pracują, ale ponieważ mają większe budżety, będzie im łatwiej nadrobić tę stratę – ocenia Rafał Osmoła.

Zaawansowaną analitykę danych w obszarze produkcji w ciągu dwóch lat chce wdrożyć 58 proc. firm. Po 43 proc. chce wykorzystać ją do lepszej kontroli jakości i wdrożyć w obszarze utrzymania ruchu. Blisko 40 proc. zapowiada, że sięgnie po zaawansowaną analitykę, by usprawnić planowanie produkcji, a 17 proc. – by lepiej zarządzać dystrybucją.

– Największym klientem jest rynek, to konkurencja wymusza wszelkie działania. Dopóki nie wytworzy się konkurencja, dopóty firmy nie zmobilizują się do takich działań. Duże firmy, które dystrybuują produkty, cały czas na swoich dostawcach wymuszają presję cenową. Producenci muszą się do tego dostosować, natomiast w pewnym momencie dochodzi do kresu rentowności. To jest moment, w którym muszą zacząć się optymalizować. Dopóki nie będą postawieni pod ścianą, dopóty nie będą musieli wdrażać nowoczesnych technik zarządzania – tłumaczy Rafał Osmoła.

Przed wdrożeniem zaawansowanej analityki danych firmy powstrzymuje opór pracowników i brak specjalistów (po ok. 50 proc. odpowiedzi). Problemem jest też brak wsparcia przełożonych (37 proc.), wysokie koszty związane z zakupem i wdrożeniem rozwiązań informatycznych (34 proc.) oraz niedostateczna znajomość procesu przez osoby wdrażające.

Polski rząd chce pomóc przedsiębiorcom aktywnie uczestniczyć w cyfrowej rewolucji. Fundacja Platforma Przemysłu Przyszłości ma przyspieszyć transformację polskiej gospodarki w kierunku przemysłu 4.0.

– Powołanie przez rząd Platformy Przemysłu Przyszłości 4.0 jest dobrym pomysłem. Pytanie tylko, na ile to się przełoży na realne działania. Kluczem nie jest powołanie kolejnej fundacji, tylko żeby menadżerowie firm dostrzegli w tym potencjał i umieli to odpowiednio zaaplikować u swoich podwładnych i tego od nich wymagać. Żadna fundacja tego nie zapewni, tylko zarząd może dyscyplinować swoich pracowników do tego wdrożenia – podkreśla Rafał Osmoła.

 

Źródło: Newseria

Par Fit Filter Elements

Aplikacja oferuje ponad 100 000 elementów filtracyjnych wyprodukowanych przez Parker Hannifin, ale pasujących do oryginalnych obudów ponad 200 producentów. Użytkownik ma szybki dostęp do filtrów sprężonego powietrza, sprężonego gazu ziemnego oraz paliw, olejów hydraulicznych i smarowych, płynów procesowych, odsalania i wody do zastosowań przemysłowych. Dobra filtracja jest kluczem do ochrony kluczowych elementów systemów i aplikacji przemysłowych.
Aplikacja umożliwia:
• przeszukanie ponad 100 000 numerów części w celu znalezienia zastępczego elementu filtrującego,
• wyszukiwanie zdjęć i specyfikacji każdego elementu filtra,
• dokładne wyszukiwanie według oryginalnego filtra,
• wyświetlanie ostatnich wyników wyszukiwania,
• wysłanie wyników pocztą elektroniczną pod dowolny adres,
• wysłanie e-maila do firmy Parker Hannifin dla uzyskania więcej informacji,
• wyszukanie lokalnego dystrybutora.

www.play.google.com

Cyfrowy wyłącznik NZM

Firma Eaton, zajmująca się zarządzaniem energią, wprowadza na rynek nową generację  niskonapięciowych wyłączników kompaktowych NZM. Nowe urządzenie jest znacznie łatwiejsze w instalacji i obsłudze dzięki zastosowaniu technologii Power Xpert Release (PXR), która umożliwia łatwą komunikację i szeroki zakres zintegrowanych funkcji pomiarowych. Dzięki temu producenci maszyn i rozdzielnic korzystają z niższych kosztów instalacji. Jednocześnie dodatkowe funkcje, takie jak zintegrowany system konserwacyjny zmniejszający ryzyko występowania zwarć łukowych ARMS (Arcflash Reduction Maintenance System) lub strefowa selektywność logiczna, zapewniają ochronę ludzi i maszyn, która przekracza wymogi norm i przepisów.

 

 

Poprzez technologię PXR operatorzy mogą komunikować się z blokiem zabezpieczeń wyłącznika z dowolnego laptopa za pomocą połączenia USB. Dostępne bezpłatnie oprogramowanie Power Xpert Protection Manager (PXPM) ułatwia dostęp do informacji, zmianę ustawień lub monitorowanie funkcji ochronnych wyłącznika. Nawet bez użycia kosztownych zewnętrznych urządzeń testujących możliwe jest sprawdzenie konfiguracji parametrów ochrony, poprawy działania obwodów wewnętrznych, lub czy urządzenie jest prawidłowo podłączone do bloku zabezpieczeń. Ponadto oprogramowanie umożliwia operatorom symulację dowolnego prądu i automatyczne porównywanie czasów zadziałania wyłącznika zgodnie z wybraną charakterystyką czasowo-prądową. Oprogramowanie rejestruje wszystkie wyniki testów, a następnie kompiluje je w postaci raportu ze stemplem czasowym, gotowym do wydrukowania. Wskaźnik żywotności aparatu zapewnia terminową wymianę urządzenia w ramach konserwacji zapobiegawczej. Każdy cyfrowy NZM został wyposażony w rozszerzony dziennik zdarzeń zawierający aż do 200 wpisów ostatnich zdarzeń.

W każdym z kompaktowych wyłączników zainstalowana jest zaawansowana funkcja pomiaru energii. Może ona dokonywać pomiarów prądu i napięcia z dokładnością do 0,5%. Dzięki tej dokładności urządzenie spełnia normę pomiaru energii Klasy 1 zgodnie z normą IEC 61577-12, co pozwala na uzyskanie dokładnych danych dotyczących zużycia energii w celu zarządzania systemem zasilania. Operatorzy mogą również przesyłać wszystkie dane poprzez zintegrowaną magistralę Modbus, czy też moduły Profibus lub Ethernet. Hasło chroni urządzenie przed nieautoryzowanymi zmianami.

Aby zapewnić maksymalną ochronę pracowników, na przykład personelu zajmującego się konserwacją, system ARSM (Arcflash Reduction Maintenance System) firmy Eaton jest dostępny w opcji dla wszystkich kompaktowych wyłączników NZM. Poprzez skrócenie czasu zadziałania, system jednocześnie minimalizuje ilość energii uwalnianej przez zwarcie łukowe. Jeśli do tych rozwiązań dodamy jeszcze system Arcon, każdy łuk elektryczny może zostać całkowicie ugaszony w ciągu 2 ms. Zintegrowana strefowa selektywność logiczna (ZSI) pomaga ustalić hierarchiczną selektywność dystrybucji energii wewnątrz instalacji. „ZSI ogranicza skutki zwarć aparatów, które są bezpośrednio nią dotknięte, co oznacza, że nie trzeba wyłączać żadnych maszyn ani obszarów, które nie uległy uszkodzeniu. Zwiększa to dostępność całej instalacji”, zauważa Daniel Jansen, Product Manager w zakresie wyłączników kompaktowych w firmie Eaton.

Gama kompaktowych wyłączników NZM do 1600 A dostępna jest w wielu wersjach: z funkcjonalnością podstawową (AX), z funkcjonalnością rozszerzoną (MX, VX) oraz w wersji high-end z pomiarem energii (PX, PMX). Aby umożliwić projektantom zwiększenie opłacalności instalacji, firma Eaton oferuje dodatkową wersję ze zdolnością wyłączania w przypadku zwarcia do 70 kA. Ponadto zakres nastawczy wyzwalacza przeciążeniowego został rozszerzony do 40–100 % prądu znamionowego. Pomimo wszystkich dodatkowych funkcji, wymiary urządzenia pozostały takie same, jak tego z poprzedniej generacji.

 

Źródło: Eaton

Góra
English