„Jelcz” dostarczy podwozia bazowe dla PSR-A PILICA

Wchodzące w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej zakłady „Jelcz” dostarczą podwozia bazowe dla Przeciwlotniczych Systemów Rakietowo-Artyleryjskich PILICA. Umowę na o wartości blisko 70 mln PLN podpisano w siedzibie firmy „Jelcz” we Wrocławiu we wtorek, 6 grudnia br. Dostawy 66 pojazdów zostaną zrealizowane w latach 2018–2022.

Jako podwozia bazowe dla Przeciwlotniczego Systemu Rakietowo-Artyleryjskiego PILICA zostały wybrane modele JELCZ 442.32 S04, JELCZ 442.32 S02 oraz JELCZ 442.32 P06. Kontrakt zabezpiecza realizację zadania PMT MON z dziedziny obrony przeciwlotniczej w warstwie bardzo krótkiego zasięgu. Umowę w obecności członka zarządu PGZ Adama Lesińskiego podpisali ze strony ZM Tarnów prezes zarządu Henryk Łabędź oraz członek zarządu Łukasz Komendera, a ze strony firmy Jelcz  prezes zarządu Łukasz Dudkowski wraz z wiceprezesem Zarządu Leonem Szuturmą.

 

 

– Podpisana dzisiaj umowa potwierdza zasadność konsolidacji polskiego przemysłu obronnego w ramach GK PGZ. Konsorcjum stanęło na wysokości zadania, sprawnie dostosowując system PILICA do wymagań Zamawiającego. Realizacja tego programu pozwoli na dalsze rozbudowywanie kompetencji naszych zakładów na polu obrony przeciwlotniczej – powiedział po uroczystości członek zarządu PGZ, Adam Lesiński.

Samochody JELCZ 442.32 to pojazdy specjalne o napędzie 4×4 przystosowane do jazdy po drogach o nawierzchni twardej oraz w warunkach terenowych. Są one dedykowane m.in. do przewozu materiałów i przedmiotów niebezpiecznych, technicznych środków zaopatrzenia materiałowego oraz sprzętu specjalistycznego. Jedną baterię produkowanego w tarnowskich zakładach systemu PILICA obsługuje 11 pojazdów, które przeznaczone są do transportu jednostek ogniowych, stanowisk dowodzenia oraz innych elementów systemu. Zgodnie z umową w latach 2019-2022 do polskiej armii trafić ma sześć baterii PSR-A PILICA.

Konsorcjum PGZ – PILICA powołane zostało w kwietniu 2016 r. W jego skład wchodzą następujące podmioty z Polskiej Grupy Zbrojeniowej:

–  PGZ S.A. – Lider Konsorcjum koordynujący prace;

–  Zakłady Mechaniczne „Tarnów” S.A. – główny integrator systemu;

–  PIT-RADWAR S.A. – odpowiedzialny za integrację radarów do systemu;

–  PCO S.A. – odpowiedzialne za wykorzystywane w systemie głowice optoelektroniczne.

PSR-A PILICA może służyć m. in. do zwalczania bezzałogowych systemów powietrznych, śmigłowców, samolotów, rakiet manewrujących. Podstawowe uzbrojenie zestawu to: podwójne działko kalibru 23 mm o dużej szybkostrzelności oraz dwa przeciwlotnicze pociski rakietowe typu GROM/PIORUN. Posiadanie zintegrowanego systemu komputerowego zapewnia wysoką skuteczność wykrywania oraz identyfikacji celów. PSR-A PILICA posiada możliwość współpracy z systemami dowodzenia oraz obrony przeciwlotniczej państw NATO.

 

Źródło: PGZ

Polskie firmy w cyfrowym ogonie Europy

 

EuroStat udostępnił dane dotyczące poziomu nasycenia systemami klasy ERP europejskich firm. W ciągu 5 lat, średni poziom zastosowania zaawansowanych systemów IT w europejskich przedsiębiorstwach wzrósł o 15 punktów procentowych (p.p.). Dynamika zmian jest różna, a informatyzacja nie przebiega w całej Unii symetrycznie. Polska na tle Europy wypada słabo, nie tylko znacząco odstaje od liderów, ale też od swoich sąsiadów, z którymi wstępowała do Unii.

36% europejskich przedsiębiorstw w 2015 posiadało rozwiązania klasy ERP, wynika z informacji Europejskiego Urzędu Statystycznego. W ciągu 5 lat odsetek ten zwiększył się o 15 punktów procentowych (p.p.). To pokazuje, że gospodarka Unii Europejskiej przechodzi transformację i dynamicznie się informatyzuje. Jak mówi Sławomir Kuźniak, dyrektor ds. zarządzania produktem w BPSC – Zapotrzebowanie na nowe systemy wspierające zarządzanie przedsiębiorstwem rośnie m.in. ze względu na reindustrializację Europy. Przemysł od zawsze był jednym z głównych odbiorców technologii a przenoszenie produkcji z Azji do Europy, otwieranie nowych zakładów oraz wdrażanie idei Przemysłu 4.0., czyli autonomicznych, cyfrowych fabryk, wymusza inwestycje w ERP – tłumaczy.

Znajduje to potwierdzenie w danych publikowanych przez Europejski Urząd Statystyczny dotyczących przemysłu. W 2010 r. z systemów ERP korzystało zaledwie 21% przedsiębiorstw produkcyjnych w UE. Dwa lata temu było ich już 35%.

 

Unia wielu prędkości

Tempo zmian jest różne. W jednych państwach dynamika cyfryzacji jest szybsza, w innych wolniejsza.
W 2015 r. największy poziom informatyzacji i nasycenia systemami ERP odnotowano w Niemczech. 56% tamtejszych przedsiębiorstw (wyłączając sektor finansowy) posiadało zintegrowane rozwiązania informatyczne do zarządzania całością zasobów przedsiębiorstwa. Pięć lat wcześniej takich firm było za naszą zachodnią granicą 29%. Niemiecka gospodarka szybko się informatyzuje, ale są kraje, które dotrzymują jej kroku. W Belgii co druga (50%) firma stosuje zaawansowane rozwiązania IT w swojej działalności, niewiele mniej w Danii (47%). Te trzy kraje UE są liderami w implementacji cyfrowych rozwiązań w biznesie. Wysoki – przekraczający unijną średnią (36%) – poziom nasycenia ERP jest w Holandii (45%), Portugalii (44%), Cyprze (43%), Austrii (41%) i na Litwie (40%). W czołówce są głównie kraje strefy euro i jak pokazuje wynik EuroStatu, średni poziom nasycenia ERP w państwach unii walutowej jest wyższy od średniej dla całej Wspólnoty o 7 p.p. i wynosi 43%.

Polska zdecydowanie odstaje od europejskiej czołówki. W 2015 r. zaledwie 21% polskich firm korzystało z pakietu oprogramowania ERP. To wprawdzie o 10 p.p. więcej niż w 2010 r., ale jednocześnie mniej więcej tyle, ile wynosił średni unijny poziom dla produkcyjnych ERP przed 7 laty. Wówczas Polska, wspólnie z Litwą i Bułgarią, zajmowała 21. miejsce w Unii Europejskiej. Pięć lat później poziom nasycenia litewskich firm wynosił 40%, co daje 8. pozycję we Wspólnocie. Polska w tym samym czasie awansowała o jedną pozycję na 20. miejsce. Wyższy poziom informatyzacji mają też firmy czeskie i słowackie. W obu krajach, za naszą południową granicą 30% firm używa rozwiązań IT klasy ERP.

 

Przemysł do poprawy

EuroStat analizuje też wykorzystanie systemów ERP w produkcji. To ważny ranking, bo Polska rywalizuje o inwestycje w regionie a rodzime firmy coraz śmielej działają na zagranicznych rynkach. Cyfryzacja oznacza przyśpieszenie produkcji i ograniczenie jej kosztów.

Wśród przedsiębiorców w całej Europie rośnie świadomość względem wykorzystania nowych technologii jako głównego filaru rozwoju biznesu. Najszybciej rozwiązania, które są podwalinami nowoczesnych fabryk, wprowadzają Belgowie (66%), Niemcy (56%), Holendrzy (53%), Duńczycy (51%) i Grecy (51%). W tych krajach poziom nasycenia systemami ERP w przemyśle przekracza 50%. To o 15 p.p. więcej niż wynosi średnia dla całej UE (35%). W gronie czołowych pięciu państw są wyłącznie kraje tzw. „starej unii”. To one najszybciej informatyzują swój przemysł. Średnia dla państw „Piętnastki” wynosiła w 2015 41% i była o 6 p.p. wyższa od średniej dla wszystkich członków. W 2010 różnica była mniejsza i wynosiła 3 p.p.

Kraje, które wstąpił do UE w 2004 gonią „starą unię”. Jednak wciąż widać różnice. Poziomie nasycenia ERP w państwach Europy Środkowej wynosi kolejno: 32% na Słowacji, 29% w Czechach i zaledwie 16% w Polsce. – Te dane oczywiście nie odzwierciedlają całej rzeczywistości, bo wśród polskich firm nie brak takich, które odrobiły lekcję i dzięki gruntownej informatyzacji dzisiaj są w stanie skutecznie konkurować także na zagranicznych rynkach. Dane są niepokojące o tyle, że za naszą południową czy zachodnią granicą cyfryzacja przebiega znacznie szybciej. Tamtejsze firmy coraz częściej realizują projekty w obszarze Przemysłu 4.0., co oznacza, że mogą lub lada moment będą mogły produkować taniej i znacznie szybciej niż fabryki „analogowe”. To zagrożenie dla naszych producentów, którzy wytwarzają dobre, wysokiej jakości produkty, ale mogą przegrać walkę z zachodnią konkurencją – mówi Sławomir Kuźniak z BPSC.

 

Źródło: BPSC

Podsumowanie branży maszynowej w 2017 roku

 

Myślą przewodnią w 2017 roku była koncepcja Przemysłu 4.0. To niewątpliwie główny nurt obecnych dyskusji wśród prezesów, ale i osób zarządzających produkcją w zakładach przemysłowych.  Wielka rola przypisywana była  integracji procesów wytwórczych w jeden zautomatyzowany system produkcyjny. Przedsiębiorcy coraz chętniej zaczęli wdrażać innowacyjne koncepcje, dzięki czemu zwiększyła się konkurencyjność polskich firm na rynkach europejskich.

Pozytywne nastroje, koncentracja na klientach, zwiększenie udziału w targach branżowych czy wdrożenie koncepcji Przemysłu 4.0 – tak w skrócie można opisać branżę maszynową w 2017 roku.

 

Przemysł 4.0 w inteligentnej fabryce

Zdecydowanie największa część dyskusji w branży poświęcana była wprowadzeniu do przemysłu koncepcji Industry 4.0. Oznacza ona, że wszystkie aplikacje zostaną ze sobą połączone, tworząc jeden zintegrowany system. Aplikacje obsługujące procesy produkcyjne, zarządzanie przedsiębiorstwem, kontaktami z klientami i kontrahentami oraz wszystkie związane z nimi dane nie tylko ulegną połączeniu, ale również będą na bieżąco poddawane analizie. Połączenie ich z symulacją cyfrową sprawi, że wdrożenia ustawień produkcyjnych będą mogły być testowane zanim zostaną wprowadzone do oprogramowania w stanie rzeczywistym. Również dostęp do wielu informacji stanie się możliwy dzięki zastosowaniu czujników w sieci przemysłowego internetu rzeczy (IoT), które posłużą do komunikacji pomiędzy elementami wytwarzanymi a zajmującymi się ich obróbką maszynami. To z kolei przełoży się na całościowe sterowanie procesem produkcyjnym.

Największe Polskie firmy z sektora przemysłowego zabierały głos w tym temacie, odnosząc się do wprowadzenia czwartej rewolucji przemysłowej do swoich zakładów produkcyjnych.  – Każde przedsiębiorstwo produkcyjne, chcąc rozwijać się na obecnym rynku, musi wyjść naprzeciw rosnącym potrzebom klientów. Z tego względu również nasza Grupa opracowała innowacyjną koncepcję, wpisującą się w ideę Przemysłu 4.0. „All in one the only one” to koncepcja, zgodnie z którą wszystkie nasze maszyny mogą zostać zintegrowane w jeden system produkcyjny. Stworzenie innowacyjnego parku maszynowego w inteligentnej fabryce jest kluczowe zwłaszcza dla przedsiębiorstw, którym zależy na osiągnięciu pełnej elastyczności i wydajności produkcji – tłumaczy Roman Padewski, dyrektor zarządzający Prima Power Central Europe.  Chcąc zatem osiągnąć konkurencyjność na rynku, firmy zaczęły wdrażać innowacyjne rozwiązania w zakresie inteligentnej fabryki. Smart factory to jeden ze składników Industry 4.0. Jej zadaniem jest wspieranie zasobów ludzkich i maszyn, za pomocą systemów cyber-fizycznych. Taka fabryka może samodzielnie kontrolować proces produkcyjny, jak i utrzymywać maszyny w idealnym stanie poprzez bieżące analizy.

 

Automatyzacja – klucz do innowacyjnej produkcji

Temat automatyzacji poruszany jest w branży od dłuższego czasu. Obecnie jednak wiele przedsiębiorców – dotąd dość sceptycznie nastawionych do tego procesu – zaczęło stawiać na wdrażanie nowych rozwiązań do swoich zakładów. Wszystko to ma na celu osiągnięcie większej konkurencyjności na rynku przemysłowym. Te firmy, które nie zdecydują się na wprowadzenie automatyzacji czy robotyzacji pozostaną w tyle za mocno rozwijającą się konkurencją. W zrozumieniu przekazów, jak i korzyści z wprowadzenia takich rozwiązań niewątpliwie pomocne są raporty, jak i konferencje branżowe, które na bardzo szeroką skalę poruszają problem nikłego wdrażania innowacji przez przedsiębiorców. Porównując obecny rok z latami poprzednimi widoczny jest wyraźny wzrost w tym zakresie.

 

Targi i konferencje branżowe

Z roku na rok coraz bardziej zauważalna staje się koncentracja na omawianiu kluczowych kwestii dla branży przemysłowej, w tym również maszynowej. W tym celu zarówno wiele prywatnych podmiotów, jak i mediów decyduje się na organizacje tematycznych branżowych konferencji, których zadaniem jest odkrycie odpowiedzi na wiele nurtujących całą branżę pytań. Niewątpliwie najbardziej cieszącą się tematyką spotkań w 2017 roku był Przemysł 4.0 i jego pochodne, czyli smart factory czy internet of things, w kontekście zarówno wdrażania go w polskich przedsiębiorstwach, ale także w ujęciu holistycznym.

 

Źródło: Prima Power

Blok TAURONA w Jaworznie gotowy w 50 procentach

 

Budowa nowego bloku energetycznego o mocy 910 MW w Elektrowni Jaworzno to największa inwestycja realizowana w Grupie TAURON. Jej zaawansowanie przekroczyło 50 proc. W Jaworznie trwają prace związane z budową podstawowych urządzeń wytwórczych, gospodarek pomocniczych oraz instalacji odpowiadających za ochronę środowiska. Wraz z podpisaniem dziś umów na wykonanie układu torowego i układu sieci wodno-kanalizacyjnych zakończono całość kontraktacji wykonawców bloku 910 MW.

Aktualnie dobiegają końca prace związane z budową komory paleniskowej kotła. Równolegle prowadzone są również prace montażowe głównych rurociągów łączących kocioł z turbiną. Trwa montaż turbozespołu –  montowana jest część niskoprężna turbiny, jak również montaż wirnika generatora.

W ramach budowy urządzeń ochrony środowiska, powstaje instalacja odsiarczania spalin; na ukończeniu są prace związane z absorberem, montowany jest elektrofiltr wyłapujący pył powstały w wyniku spalania węgla. W marcu zakończona została budowa płaszcza chłodni kominowej.

– Systematycznie inwestujemy w nowe moce wytwórcze mając na uwadze długoterminowy rozwój Grupy TAURON i  bezpieczeństwo energetyczne kraju. Budowa nowego bloku 910 MW w Elektrowni Jaworzno to jedna z największych inwestycji w Polsce. Przy jej realizacji dbamy o odpowiednie modelowanie struktury finansowania, stąd zawarte z Polskim Funduszem Rozwoju porozumienie określające wstępne warunki zaangażowania w inwestycję kwoty 880 mln zł, które sfinalizujemy w najbliższym czasie – mówi Filip Grzegorczyk, prezes zarządu TAURON Polska Energia.

Formuła realizacji inwestycji, poza kontraktem głównym, zakłada realizację dwunastu  gospodarek pomocniczych i towarzyszących bloku m.in. nawęglania czy wyprowadzenia mocy. Zdecydowana większość z nich jest już realizowana.

Umowy na dwie ostatnie zostały podpisane dzisiaj. Układ torowy wykona Torpol, a układ sieci wodno-kanalizacyjnych zrealizowany zostanie przez konsorcjum Miko – Tech i Eurovia. Całość kontraktacji gospodarek pomocniczych została zakończona.

Umowa na wykonanie układu torowego jest kluczowa dla realizacji całego projektu. Nowa linia kolejowa połączy blok 910 MW z TAURON Wydobycie, z którego będzie dostarczany węgiel.

W ciągu roku nowa jednostka może spalać nawet ponad 2,5 mln ton węgla. Na jej potrzeby będzie dostarczanych ponad 40 tys. węglarek węgla rocznie, każda o ładowności 60 ton.

Zapewnieniu dostaw w przyszłości do elektrowni służy budowa nowego szybu w należącym do TAURON Zakładzie Górniczym Sobieski w Jaworznie. Wydobycie węgla przy pomocy Szybu Grzegorz rozpocznie się w 2023 roku.

Prace przy budowie bloku 910 MW są realizowane zgodnie z harmonogramem i budżetem inwestycji, który wynosi ponad 6 mld zł. Nowy blok będzie przystosowany do spełnienia restrykcyjnych norm z zakresu ochrony środowiska, znacznie ograniczając emisje dwutlenku węgla oraz pozostałych gazów emisyjnych – wyjaśnia Jarosław Broda wiceprezes zarządu TAURON Polska Energia do spraw zarządzania majątkiem i rozwoju.

Blok i kocioł przewidziany jest do pracy kondensacyjnej z maksymalnym czasem wykorzystania, ale jednocześnie z możliwością dużej elastyczności pracy zgodnie z wymaganiami operatora systemu.

Po zakończeniu inwestycji do atmosfery trafi o 2 mln ton CO2 mniej, a w ramach wymagań polityki klimatycznej, blok przygotowany będzie pod budowę instalacji wychwytu CO2 ze spalin.

Nowy blok Elektrowni Jaworzno będzie znaczącą jednostką w systemie elektroenergetycznym kraju, która rocznie wytworzy około 6,5 TWh energii elektrycznej, co odpowiada zapotrzebowaniu 2,5 mln gospodarstw domowych.

Blok jest budowany w technologii węglowej na parametry nadkrytyczne z wyprowadzeniem mocy linią 400 kV. Nowy blok 910 MW w Elektrowni Jaworzno będzie wysokosprawną jednostką wytwórczą, którą charakteryzować będzie najwyższa sprawność w swojej klasie w Polsce, czyli 45,9% netto.

 

Źródło: TAURON

28 autobusów AUTOSAN dla firmy Michalczewski

Tegoroczny portfel zamówień spółki AUTOSAN zwiększył się do 148 sztuk autobusów. W czwartek, 7 grudnia spółka podpisała kolejną umowę na dostawę 28 niskopodłogowych autobusów SANCITY 12LF przeznaczonych do komunikacji miejskiej.

Umowa została zawarta w siedzibie zamawiającego, w Jastrzębiu, a swoje podpisy złożyli: członkowie zarządu Michalczewski sp. z o.o. Aleksandra Michalczewska-Kucharska i Marcin Kucharski oraz członkowie zarządu AUTOSAN sp. z o.o. Michał Stachura i Robert Samek.

 

 

SANCITY 12 LF dla Radomia wyposażone będą w klimatyzację, monitoring, systemy informacji pasażerskiej (wyświetlacze, monitory, zapowiedzi głosowe) oraz system Radomskiej Karty Miejskiej. Autobusy pomalowane będą zgodnie z aktualnie obowiązującymi wytycznymi miasta. Autobusy AUTOSAN zostaną dostarczone do zamawiającego na przełomie lipca i  sierpnia 2018 roku. Pasażerowie radomskiej komunikacji miejskiej będą mieli możliwość podróżowania komfortowymi oraz przyjaznymi dla środowiska naturalnego autobusami z Sanoka.

Spółka Michalczewski wygrała przetarg na obsługę linii ogłoszony przez Miejski Zarząd Dróg i Komunikacji w Radomiu, w wyniku czego 27 listopada br. pomiędzy stronami została podpisana dziesięcioletnia umowa na świadczenie usług w zakresie publicznego transportu zbiorowego. Na mocy umowy radomski przewoźnik zobowiązany został do zakupu 28 nowych autobusów do obsługi linii.

 

Źródło: Autosan

Góra
English